Właśnie w tym momencie myślę, że moje życie to wyłączne pasmo porażek. Ciężko Mi znaleźć jakiekolwiek wydarzenie, które mógłbym uznać za życiowy sukces. To głupie, ponieważ jeszcze wczoraj byłem kompletnie innego zdania.
Chyba każdy z nas ma ten czas, kiedy myśli że to co zrobił było głupie. Najchętniej schowałby się pod kołdrą i czekał, aż wszystko się naprawi. Ja tak właśnie mam. Chyba nie uczę się na własnych błędach. Ile razy mogę je jeszcze powtarzać, a później cierpieć z tego powodu? Ile razy myślę sobie, że nigdy nie zrobię takiego głupstwa? Ile razy dam się nabrać na ten sam scenariusz? Najwyraźniej wiele...
Dawno temu zauważyłem, że życie jest jak sinusoida. Są chwile, które mogą trwać wiecznie. Są też chwile, które najchętniej usunęlibyśmy w niepamięć. I przez jakiś spory kawałek czasu zacząłem wierzyć, że ta sinusoida to może jednak wymysł mojej niedojrzałej mózgownicy. Właśnie dzisiaj okazało się, że nie miałem z tym racji. Co gorsza, im więcej szczęśliwych momentów mamy w życiu przez pewien czas, tym większy i bardziej bolesny jest upadek.
Chyba potrzebuję kogoś kto następnym razem uratuje mnie od upadku. Osoby, która zobaczy że mój świat zaczyna się znowu walić, a ja zaczynam spadać w otchłań swoich lęków. Osoby, która nie będzie stała bezczynie i przyglądała się temu. Osoby, która złapie moją rękę i spróbuje mnie z tego wyciągnąć, dzięki czemu nie uderzę w dno swoich najgorszych myśli. A wiecie co jest najgorsze? To, że próbowałem taką osobą znaleźć i to właśnie przez to mój mały świat znowu jest w rozsypce. Najwyraźniej los chce mi coś przekazać. Dzięki losie, może teraz zapamiętam!
Ironią jest to, że dzisiaj miał być mój najlepszy dzień od kilku lat. To głupie jak jedno wydarzenie potrafi zbesztać człowieka i zostawić na pastwę koła fortuny. Mam nadzieję, że jutro zacznę już ponowne układanie swojego świata...
O wszystkim i o niczym
,czyli moje dzienniki i przemyślenia...
5 lipca 2016
24 czerwca 2016
Po ciemnej stronie medalu
Moją ulubioną porą roku jest z całą pewnością lato. Należę do ludzi zwanych potocznie "zimorodkami". Niskie ciśnienie krwi powoduje, że o wiele szybciej niż inni ludzie robi mi się zimno. A zimne stopy i ręce to już norma. Oczywiście zima to ta pora roku, w której najbardziej odczuwam skutki mojej "zimnej krwi". Jesienią mój organizm wie, że już nie dużo czasu pozostało czasu do najzimniejszego okresu w roku i to właśnie jesienią zaczynają się problemy "lodowatej ręki", a kończą wiosną. Lato to jedyny okres, w którym ręce mają temperaturę powyżej 0 stopni Celsjusza. Hahaha, no oczywiście żartuję, ale rozumiesz o co mi chodzi? To dobrze :)
Ale lato ma jeszcze jedną ważną funkcję w moim życiu. Nocną funkcję. To właśnie wtedy mój umysł się otwiera i myśli. Myśli o wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych i tych kompletnie marginalnych. O tym co będę jutro robił i o tym jak moje życie będzie wyglądało za 10 lat. Czy będę szczęśliwy? Czy znajdę miłość swojego życia? Czy będę mógł powiedzieć bez wahania: "Jestem spełniony!"?
Kocham gwiazdy. Wydają się być tak blisko siebie, choć tak na prawdę znajdują się tysiące, a nawet miliony lat świetlnych o siebie. Tak blisko, a tak daleko. Ja ludzie, którzy codziennie mijają setki innych ludzi, ale czują się wyobcowani i samotni. Ludzi tacy jak ja. To daje do myślenia. Czasami zdarzy się, że spadająca gwiazda przemknie w czasie takich moich rozmyślań. Wtedy zatrzymuję proces analizowania rzeczy, o której przed chwilą myślałem i zadaję sobie inne pytanie:
Kiedyś, tak z 5-6 lat temu noc była moim największym przyjacielem. To był ten czas kiedy miałem najwięcej problemów i nie potrafiłem sam siebie zidentyfikować. Wiedziałem już, że jestem inny. Widziałem też, że takich jak ja społeczeństwo nie lubi. Że jedynym sposobem jest ukrycie swojego prawdziwego "JA" jest założenie maski innej osoby. Myślałem, że może kiedyś spotkam osobę, przed którą będę mógł się odsłonić.
Nie, po 6 latach nadal nie znalazłem takiej osoby. Może to i dobrze. Powinienem patrzeć na pozytywne aspekty swoich decyzji.
Wszystkie moje problemy zabierała noc. Im dłużej zwierzałem się jej z nich tym bardziej robiła się czarna.
O 3 nad ranem noc zaczęła powoli zmieniać się w poranek. Czarny kolor zaczynał zmieniać się w błękit pomieszany z różem i lekkimi odcieniami koloru pomarańczowego. Właśnie wtedy myślałem, że noc pomogła mi uporać się z problemami i mogę spokojnie zacząć nowy dzień.
To właśnie ona stała się powiernikiem moich największych sekretów i problemów. Ale z czasem, gdy stajemy się coraz bardziej dojrzali, taka noc zaczyna nie wystarczać. Nie potrafi ona nic poradzić. Ona tylko słucha. A to Ty w tym czasie tworzysz rozwiązania danego problemu. Ale czasami potrzebny jest ktoś kto trzeźwym okiem spojrzy na to co zrobiłem i oceni to swoją miarą. Pomoże. Pocieszy. Rozbawi. Gdzieś tam jest taka osoba. Ale czy kiedyś ją spotkam?
Ale lato ma jeszcze jedną ważną funkcję w moim życiu. Nocną funkcję. To właśnie wtedy mój umysł się otwiera i myśli. Myśli o wszystkim i o niczym. O rzeczach ważnych i tych kompletnie marginalnych. O tym co będę jutro robił i o tym jak moje życie będzie wyglądało za 10 lat. Czy będę szczęśliwy? Czy znajdę miłość swojego życia? Czy będę mógł powiedzieć bez wahania: "Jestem spełniony!"?
Kocham gwiazdy. Wydają się być tak blisko siebie, choć tak na prawdę znajdują się tysiące, a nawet miliony lat świetlnych o siebie. Tak blisko, a tak daleko. Ja ludzie, którzy codziennie mijają setki innych ludzi, ale czują się wyobcowani i samotni. Ludzi tacy jak ja. To daje do myślenia. Czasami zdarzy się, że spadająca gwiazda przemknie w czasie takich moich rozmyślań. Wtedy zatrzymuję proces analizowania rzeczy, o której przed chwilą myślałem i zadaję sobie inne pytanie:
Czy właśnie w tym momencie spełniają się czyjeś marzenia?To często powoduje lawinę nowych pytań. Czasami wtedy myślę kiedy ja spełnię swoje marzenia. Jeszcze nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie, ale wierzę że kiedyś mi się uda. Musi. Ale kiedy?
Kiedyś, tak z 5-6 lat temu noc była moim największym przyjacielem. To był ten czas kiedy miałem najwięcej problemów i nie potrafiłem sam siebie zidentyfikować. Wiedziałem już, że jestem inny. Widziałem też, że takich jak ja społeczeństwo nie lubi. Że jedynym sposobem jest ukrycie swojego prawdziwego "JA" jest założenie maski innej osoby. Myślałem, że może kiedyś spotkam osobę, przed którą będę mógł się odsłonić.
Nie, po 6 latach nadal nie znalazłem takiej osoby. Może to i dobrze. Powinienem patrzeć na pozytywne aspekty swoich decyzji.
Wszystkie moje problemy zabierała noc. Im dłużej zwierzałem się jej z nich tym bardziej robiła się czarna.
O 3 nad ranem noc zaczęła powoli zmieniać się w poranek. Czarny kolor zaczynał zmieniać się w błękit pomieszany z różem i lekkimi odcieniami koloru pomarańczowego. Właśnie wtedy myślałem, że noc pomogła mi uporać się z problemami i mogę spokojnie zacząć nowy dzień.
To właśnie ona stała się powiernikiem moich największych sekretów i problemów. Ale z czasem, gdy stajemy się coraz bardziej dojrzali, taka noc zaczyna nie wystarczać. Nie potrafi ona nic poradzić. Ona tylko słucha. A to Ty w tym czasie tworzysz rozwiązania danego problemu. Ale czasami potrzebny jest ktoś kto trzeźwym okiem spojrzy na to co zrobiłem i oceni to swoją miarą. Pomoże. Pocieszy. Rozbawi. Gdzieś tam jest taka osoba. Ale czy kiedyś ją spotkam?
22 czerwca 2016
3, 2, 1, Stop!?
Tak długo na to czekałem. Całe 4 lata. Im częściej nad tym myślałem, tym bardziej doprowadzało mnie to do obłędu. Z każdym dniem coraz bardziej pragnąłem, aby ten mały koszmar się skończył. Niektórzy nazywają to pięknym i wspaniałym czasem, gdzie obowiązki prawdziwego świata nie wpychają się tak bardzo do naszego życia. Z czasem zrozumiałem dlaczego tak go nazywają. Chyba byłem zbyt krótkowzroczny. Przejmowałem się tym co dzieje się tu i teraz i bałem się patrzeć w przyszłość, bo ta była niepewna. Ale z czasem uświadomiłem sobie, że ta droga życiowa prowadziła mnie donikąd. Cieszę się, że przynajmniej sobie to uświadomiłem. Nie ważne jest to, że stało się to tak późno. Teraz muszę przyznać, że czas jaki spędziłem w szkole, był pomimo wielu przeciwności losu czasem całkiem udanym. I co najgorsze, w momencie gdy najbardziej spodobała mi się ta instytucja publiczna wtedy ja musiałem zakończyć naukę.
Całe 4 lata, które z początku kształcenia wydawał się biegiem pod coraz bardziej stromą górę, a w ostatnim roku wszystko zaczęło mknąć w dół z prędkością światła. Szkoda. Zawiązane przyjaźnie, wspaniali nauczycielowe (haha, no może nie wszyscy, ale z całą pewnością większość z nich :) ), czas spędzony między tymi ogromnym ścianami, upalne lata wewnątrz sali, ponure okna szarej jesieni, lodowaty poryw wiatru zimowego poranka, żywe kolory wiosennej trawy. Wszystko mnożyć razy 4 i dodać masę dziwnych, smutnych, zabawnych, okropnych i nudnych sytuacji. I między tym wszystkim ja. Osoba, która z początku nie widziała jak się odnaleźć w nowej rzeczywistości.
Pamiętam jak bardzo wyczekiwałem, aż wyjdę z tego nieprzyjaznego budynku, pójdę na przystanek i z niecierpliwością będę czekał na autobus do domu. A teraz?
Ostatni rok był całkowicie inny. Chciałem, aby ten rok był dłuższy. Każda kolejna przerwa zaczęła coraz bardziej zbliżać mnie do już (nie)upragnionego końca zajęć i powrotu do domu. Ironia. Człowiek potrafi tak szybko zmienić swoje oczekiwania względem życia.
I teraz. Dzisiaj. Dwudziestego drugiego czerwca. Stwierdzam:
Stałem się dorosły, mam całe życie przed sobą! To jest doskonały czas, aby stworzyć nowe cele w życiu. Zamknąć niektóre rozdziały i napisać nowe. Piękniejsze. Doskonalsze. TAK!
Warto wejść w dorosłe życie z impetem :D A teraz:
Czas start!
Całe 4 lata, które z początku kształcenia wydawał się biegiem pod coraz bardziej stromą górę, a w ostatnim roku wszystko zaczęło mknąć w dół z prędkością światła. Szkoda. Zawiązane przyjaźnie, wspaniali nauczycielowe (haha, no może nie wszyscy, ale z całą pewnością większość z nich :) ), czas spędzony między tymi ogromnym ścianami, upalne lata wewnątrz sali, ponure okna szarej jesieni, lodowaty poryw wiatru zimowego poranka, żywe kolory wiosennej trawy. Wszystko mnożyć razy 4 i dodać masę dziwnych, smutnych, zabawnych, okropnych i nudnych sytuacji. I między tym wszystkim ja. Osoba, która z początku nie widziała jak się odnaleźć w nowej rzeczywistości.
Pamiętam jak bardzo wyczekiwałem, aż wyjdę z tego nieprzyjaznego budynku, pójdę na przystanek i z niecierpliwością będę czekał na autobus do domu. A teraz?
Ostatni rok był całkowicie inny. Chciałem, aby ten rok był dłuższy. Każda kolejna przerwa zaczęła coraz bardziej zbliżać mnie do już (nie)upragnionego końca zajęć i powrotu do domu. Ironia. Człowiek potrafi tak szybko zmienić swoje oczekiwania względem życia.
I teraz. Dzisiaj. Dwudziestego drugiego czerwca. Stwierdzam:
"Jestem wolny"Wszystkie matury zostały za mną, tak samo jak kwalifikacje zawodowe. Czekałem na ten moment tak długo i muszę Ci przyznać, że nie cieszę się tak jak myślałem, że będę się cieszył. Jest wręcz przeciwnie. Czuję taką ogromną pustkę. Jakiś czas temu 9 godzin spędzałem poza domem, miałem mniej niż pół dnia dla siebie i swoich spraw. Teraz mam cały dzień dla siebie. Nie wiem co robić. Wszystkie najważniejsze cele spełniłem. Teraz tylko czekam na wyniki egzaminów. Nie wiem co będę robił przez ten czas. No chyba, że.... TAK!
Stałem się dorosły, mam całe życie przed sobą! To jest doskonały czas, aby stworzyć nowe cele w życiu. Zamknąć niektóre rozdziały i napisać nowe. Piękniejsze. Doskonalsze. TAK!
Warto wejść w dorosłe życie z impetem :D A teraz:
Czas start!
15 maja 2016
Walcz!
Życie. Pasmo wzlotów i upadków. Jedni wyraźniej widzą te miłe chwile, inni skupiają się na swoich niepowodzeniach. Dodatkowo dołowani przez tych szczęśliwych, myślą że znowu w życiu coś im nie wyszło. Dlaczego taki los musi spotykać akurat ich. Czemu tyle nieszczęścia przelewa się na ich życie. I często to prawda. Życie nie jest sprawiedliwe, a nawet jeżeli to ,sprawiedliwość jest ślepa.
Chcesz mieć szczęśliwe życie? Zadbaj o to sam! Chcesz czuć się kochanym? Sam kogoś pokochaj i pokaż mu jak wiele dla Ciebie znaczy. Chcesz być bogaty i żyć w luksusie? Zawalcz o to! Rusz cztery litery i walcz. Pomimo niepowodzeń jakie Ciebie czekają musisz stanąć do walki. I jedno jest pewne. Nie będzie łatwo. Napiszę nawet więcej, na początku będzie cholernie trudno, ale kto zawalczy o nasze szczęście jeżeli nie my? Nadal wierzysz, że przyjedzie rycerz na białym koniu i zrobi z Ciebie królewnę? A może znajdziesz tę jedyną, piękną i inteligentną, która sama zapuka do twych drzwi? Dostaniemy ogromny spadek od nieznanego wujka z USA?
Wiele się w naszym życiu nie zmieni, jeżeli sami się o to nie postaramy. Życie może stać się lepsze, ale musimy zacząć od siebie. A co później? Później wszystko samo zacznie się układać. Okaże się, że w gruncie rzeczy jesteśmy nawet szczęśliwi. Skąd to wiem? Mam swoje zaufane źródła. To ja.
Wiem co to znaczy czuć się niczym. Bezkształtną masą przemierzającą świat w poszukiwaniu celu jaki jest nam pisany. Nigdy go nie znalazłem. Wiem co to znaczy, gdy świat wali się nam na głowy, a my jesteśmy bezsilni. Wiem jak to jest czuć się obrażanym i wyśmiewanym. Wiem jak to boli i odejmuje sensu życia. Wiem jak to jest nie mieć pieniędzy i wiem też jak człowiek się czuje, gdy jego cele rozpadają się w proch. I wiem, że jest tylko jedna droga, aby odwrócić ten los. Walka. Walka o lepsze jutro. Tylko tak możemy zmienić swoje życie.
Chcesz mieć szczęśliwe życie? Zadbaj o to sam! Chcesz czuć się kochanym? Sam kogoś pokochaj i pokaż mu jak wiele dla Ciebie znaczy. Chcesz być bogaty i żyć w luksusie? Zawalcz o to! Rusz cztery litery i walcz. Pomimo niepowodzeń jakie Ciebie czekają musisz stanąć do walki. I jedno jest pewne. Nie będzie łatwo. Napiszę nawet więcej, na początku będzie cholernie trudno, ale kto zawalczy o nasze szczęście jeżeli nie my? Nadal wierzysz, że przyjedzie rycerz na białym koniu i zrobi z Ciebie królewnę? A może znajdziesz tę jedyną, piękną i inteligentną, która sama zapuka do twych drzwi? Dostaniemy ogromny spadek od nieznanego wujka z USA?
Wiele się w naszym życiu nie zmieni, jeżeli sami się o to nie postaramy. Życie może stać się lepsze, ale musimy zacząć od siebie. A co później? Później wszystko samo zacznie się układać. Okaże się, że w gruncie rzeczy jesteśmy nawet szczęśliwi. Skąd to wiem? Mam swoje zaufane źródła. To ja.
Wiem co to znaczy czuć się niczym. Bezkształtną masą przemierzającą świat w poszukiwaniu celu jaki jest nam pisany. Nigdy go nie znalazłem. Wiem co to znaczy, gdy świat wali się nam na głowy, a my jesteśmy bezsilni. Wiem jak to jest czuć się obrażanym i wyśmiewanym. Wiem jak to boli i odejmuje sensu życia. Wiem jak to jest nie mieć pieniędzy i wiem też jak człowiek się czuje, gdy jego cele rozpadają się w proch. I wiem, że jest tylko jedna droga, aby odwrócić ten los. Walka. Walka o lepsze jutro. Tylko tak możemy zmienić swoje życie.
12 maja 2016
Kim ja jestem?
Pomyślałem, że przyda Ci się nieco więcej informacji na mój temat skoro już tu jesteś.
Mając na uwadze Twoje dobro (a jakże) pomyślałem, że to najlepszy moment, by podzielić się z Tobą informacjami o mnie. Większość najważniejszych rzeczy jest wypisana w moim profilu, ale w tym poście postaram się wam przybliżyć nieco swoją osobę w bardziej szczegółowy sposób.
Mam na imię Szymon i mieszkam w południowej Wielkopolsce. Na co dzień uczyłem się w technikum, ale te piękne czasy już się skończyły. Z chwilą kiedy piszę tego posta, jestem w połowie zdawania wszystkich egzaminów dojrzałości. Co z jednej strony mnie cieszy, ale z drugiej martwi. Jestem pełen sprzeczności. Ciężko innym ludziom mnie rozgryźć. Po części to przez moją wrodzoną naturę, ale też i moje własne działania, które skutecznie uniemożliwią innym poznanie mnie takim jaki jestem w środku, a tu panuje niezły chaos. Nauczony jestem nie pokazywać innym swoich emocji chociaż nieraz było to trudne wyzwanie. Realista od kilku lat, wcześniej urodzony pesymisto-optymista.
Dojrzały emocjonalnie, ale wewnątrz nadal szalony. Lubiący czasami grać w gry, aby uciec od rzeczywistości. Od czasu do czasu lubię zapaść się w świat książek i filmów i nie ma znaczenia jaki gatunek obejmuje. Lubię czarny humor (o zgrozo) i ten biały też, a nawet kolorowy :)
Urodzony majsterkowicz, kucharz i romantyk. Nauczyłem się iść przez życie sam, ale dobrze wiem, że życie potrafi dopiec i czasami potrzebna jest pomoc innej osoby. Uwielbiam naturę. Mam swój mały "tajemniczy ogród", który uprawiam. Bardzo lubię odgłos szeleszczących liści, dźwięk odbijających się kropel deszczu o szybę, huk błyskawic na ciemnym niebie. Nie mogę żyć bez widoku gwieździstego nieba latem i zimą oraz błękitnego i bezchmurnego nieba w dzień.
Lubię podejmować tematy filozoficzne, gdzie większość ludzi pisząc kolokwialnie "wysiada". Jeżeli chcesz szybko usnąć to zapytaj się mnie o sens życia i odleć w objęciach Morfeusza.
Pewnie trudno będzie Ci się czytało moje przyszłe (lub przeszłe wpisy) więc opiszę ci pokrótce swój wygląd. Średniowysoki blondyn o jasnej karnacji i błękitnych oczach. Od kilku lat zmagający się z trądzikiem (kiedyś to ja wygram tę walkę, słyszysz mnie ty chorobo jedna?!). Jeszcze suchoklates, ale już pracuję nad tym, aby stać się bogiem kulturystyki (no może trochę przesadziłem). Nie ma na tym świecie rzeczy która by mnie nie interesowała. Kocham zwierzęta. I jest jeszcze jedna tajemnicza rzecz, ale mogę ją dopiero zdradzić za jakiś czas. To tyle względem mnie.
Mając na uwadze Twoje dobro (a jakże) pomyślałem, że to najlepszy moment, by podzielić się z Tobą informacjami o mnie. Większość najważniejszych rzeczy jest wypisana w moim profilu, ale w tym poście postaram się wam przybliżyć nieco swoją osobę w bardziej szczegółowy sposób.
Mam na imię Szymon i mieszkam w południowej Wielkopolsce. Na co dzień uczyłem się w technikum, ale te piękne czasy już się skończyły. Z chwilą kiedy piszę tego posta, jestem w połowie zdawania wszystkich egzaminów dojrzałości. Co z jednej strony mnie cieszy, ale z drugiej martwi. Jestem pełen sprzeczności. Ciężko innym ludziom mnie rozgryźć. Po części to przez moją wrodzoną naturę, ale też i moje własne działania, które skutecznie uniemożliwią innym poznanie mnie takim jaki jestem w środku, a tu panuje niezły chaos. Nauczony jestem nie pokazywać innym swoich emocji chociaż nieraz było to trudne wyzwanie. Realista od kilku lat, wcześniej urodzony pesymisto-optymista.
Dojrzały emocjonalnie, ale wewnątrz nadal szalony. Lubiący czasami grać w gry, aby uciec od rzeczywistości. Od czasu do czasu lubię zapaść się w świat książek i filmów i nie ma znaczenia jaki gatunek obejmuje. Lubię czarny humor (o zgrozo) i ten biały też, a nawet kolorowy :)
Urodzony majsterkowicz, kucharz i romantyk. Nauczyłem się iść przez życie sam, ale dobrze wiem, że życie potrafi dopiec i czasami potrzebna jest pomoc innej osoby. Uwielbiam naturę. Mam swój mały "tajemniczy ogród", który uprawiam. Bardzo lubię odgłos szeleszczących liści, dźwięk odbijających się kropel deszczu o szybę, huk błyskawic na ciemnym niebie. Nie mogę żyć bez widoku gwieździstego nieba latem i zimą oraz błękitnego i bezchmurnego nieba w dzień.
Lubię podejmować tematy filozoficzne, gdzie większość ludzi pisząc kolokwialnie "wysiada". Jeżeli chcesz szybko usnąć to zapytaj się mnie o sens życia i odleć w objęciach Morfeusza.
Pewnie trudno będzie Ci się czytało moje przyszłe (lub przeszłe wpisy) więc opiszę ci pokrótce swój wygląd. Średniowysoki blondyn o jasnej karnacji i błękitnych oczach. Od kilku lat zmagający się z trądzikiem (kiedyś to ja wygram tę walkę, słyszysz mnie ty chorobo jedna?!). Jeszcze suchoklates, ale już pracuję nad tym, aby stać się bogiem kulturystyki (no może trochę przesadziłem). Nie ma na tym świecie rzeczy która by mnie nie interesowała. Kocham zwierzęta. I jest jeszcze jedna tajemnicza rzecz, ale mogę ją dopiero zdradzić za jakiś czas. To tyle względem mnie.
Początek
Witaj nieznajomy,
Po długiej przerwie postanowiłem reaktywować tego bloga i oczyścić go ze wszystkiego co tu się wcześniej znajdowało. Musisz Mi wybaczyć, że nie dowiesz się co wcześniej znajdowało się na blogu, ale wydaje mi się że usunięcie wcześniejszych postów będzie najlepszym rozwiązaniem.
Czy wiele tracicie? Sam nie wiem...
Z powodu tych czystek muszę ponownie umieścić kilka początkowych wiadomości odnoście funkcjonowania tego bloga i zasad jakie tu obowiązują. No to czas chyba zaczynać:
Zacznijmy od funkcjonowania tego bloga:
Po długiej przerwie postanowiłem reaktywować tego bloga i oczyścić go ze wszystkiego co tu się wcześniej znajdowało. Musisz Mi wybaczyć, że nie dowiesz się co wcześniej znajdowało się na blogu, ale wydaje mi się że usunięcie wcześniejszych postów będzie najlepszym rozwiązaniem.
Czy wiele tracicie? Sam nie wiem...
Z powodu tych czystek muszę ponownie umieścić kilka początkowych wiadomości odnoście funkcjonowania tego bloga i zasad jakie tu obowiązują. No to czas chyba zaczynać:
Zacznijmy od funkcjonowania tego bloga:
- Posty będą się tu ukazywać nieliniowo,
- Posty będą dotyczyć zapewne wszystkiego zaczynając od moich przemyśleń, problematyki filozoficznej (mojej ulubionej) i chwilowych "natchnień", a kończąc na głupotach dnia codziennego,
- Na tym blogu nie będą publikowane żadne treści wymagające wieku +18 (wybacz :/ ).
- Każdy ma prawo komentować posty i wyrażać swoją opinię na dany temat (jest to nawet wskazane),
- Zakaz szerzenia mowy nienawiści,
- Zakaz udostępniania treści +18.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





